Psychodynamiczne spojrzenie na zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne
Zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne (OCD) kojarzą się nam zwykle z natrętnym myciem rąk czy wielokrotnym sprawdzaniem, czy drzwi są zamknięte. Z perspektywy psychodynamicznej, sprawa jest jednak bardziej złożona. To nie tylko dręczące objawy, ale też utrwalone cechy osobowości, które potrafią dominować w naszym życiu, nawet jeśli nie zdajemy sobie z tego sprawy.
Zamiast po prostu mówić o „lęku”, psychoterapia w nurcie psychodynamicznym rozróżnia wiele wewnętrznych napięć, które stoją za naszymi zachowaniami. Może to być lęk, ale też wstyd, poczucie winy czy wstręt. Obsesje i kompulsje pełnią tutaj bardzo konkretną funkcję – służą do rozładowywania tych trudnych emocji. Działają jak wentyl bezpieczeństwa.
Nerwica czy zespół? Precyzja ma znaczenie
Język ma w psychoterapii ogromne znaczenie. Warto odróżnić zespół obsesyjno-kompulsyjny od nerwicy obsesyjno-kompulsyjnej. Pierwsze to tylko opis objawów – natrętnych myśli i czynności. Nie mówi nam nic o przyczynie. Taki zespół może wystąpić w różnych problemach psychicznych, np. w zaburzeniach typu borderline.
Natomiast termin nerwica obsesyjno-kompulsyjna niesie ze sobą konkretne założenia. Mówi, że objawy są wynikiem głębokiego, wewnętrznego konfliktu. Najczęściej ma on swoje korzenie we wczesnym dzieciństwie, w okresie edypalnym, czyli etapie, na którym dziecko uczy się relacji z bliskimi osobami i radzenia sobie z ambiwalentnymi uczuciami. W nerwicy natręctw ten konflikt nie został dobrze rozwiązany, a objawy są próbą radzenia sobie z powracającym napięciem.
Kiedy przymus staje się problemem?
Przymus nie jest sam w sobie czymś złym. Zdolność do zmuszenia się do wysiłku jest przecież niezbędna, aby osiągnąć cele czy po prostu funkcjonować w społeczeństwie. Problem pojawia się, gdy przymus ma za zadanie redukcję wewnętrznego napięcia i lęku.
Podobnie jak w przypadku fobii, gdzie unikanie obiektu lękowego przynosi ulgę, tak i w zaburzeniach obsesyjno-kompulsyjnych wykonywanie przymusowej czynności (np. mycie rąk) czy poddanie się natrętnej myśli przynosi chwilową, paradoksalną ulgę. Dlatego właśnie rozmowa z taką osobą o racjonalności jej zachowania jest nieskuteczna. Dyskutowanie o tym, dlaczego 10 razy sprawdzasz, czy drzwi są zamknięte, nie ma sensu, jeśli prawdziwym celem jest uspokojenie lęku.
Osobowość czy objaw? Dwie ścieżki OCD
W ramach zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych psychologia psychodynamiczna wyróżnia dwie główne formy:
- Osobowość obsesyjno-kompulsyjna (OCPD)
- Nerwica obsesyjno-kompulsyjna (OCD)
Osobowość Obsesyjno-Kompulsyjna (OCPD)
To bardziej utrwalony wzorzec, który w przeszłości nazywano „charakterem analnym”. Osoby z OCPD są często perfekcjonistami, nadmiernie skrupulatnymi, potrzebują mieć wszystko pod kontrolą, a ich myślenie jest bardzo sztywne i logiczne. Trudno im wyrażać uczucia, a w relacjach bywają uparte i unikają bliskości. Co ważne, te cechy są dla nich egosyntoniczne, czyli zgodne z ich „ja”. Nie widzą w nich problemu, a często uważają za zalety („jestem po prostu dokładny i porządny”). Zgłaszają się na terapię, gdy te cechy prowadzą do problemów wtórnych, np. braku satysfakcji z życia, trudności w relacjach czy objawów depresji.
Z perspektywy psychodynamicznej, ten wzorzec to sposób na radzenie sobie z wewnętrznym konfliktem. Używając mechanizmów obronnych, takich jak izolacja afektu (oddzielanie myśli od uczuć) czy racjonalizacja (logiczne wyjaśnianie emocjonalnych zachowań), osoba z OCPD stara się kontrolować swoje lęki i pragnienia, często mające źródło w konflikcie między zależnością a wrogością.
Mimo swojej sztywności, ten typ osobowości jest dość podatny na leczenie psychodynamiczne. Terapia polega na konfrontowaniu tych mechanizmów obronnych, pracy z oporem i dotarciu do pierwotnego konfliktu, aby zbudować większą elastyczność w życiu.
Nerwica Obsesyjno-Kompulsyjna (OCD)
W tym przypadku problemem są przede wszystkim objawy: natrętne myśli i kompulsyjne zachowania. Osoby z OCD cierpią z ich powodu, uważają je za absurdalne i egodystoniczne, czyli sprzeczne z ich „ja”. To właśnie objawy skłaniają je do szukania pomocy.
Nerwica natręctw również ma swoje korzenie w konflikcie edypalnym. Kluczowe jest tutaj rozszczepienie ambiwalentnych uczuć – miłości i nienawiści. Na przykład, pacjent może czuć miłość do bliskiej osoby, ale jednocześnie odczuwać wobec niej złość. Ta ambiwalencja prowadzi do ciągłego wahania i poczucia winy, a obsesje i kompulsje stają się magicznym sposobem na poradzenie sobie z tym napięciem.
Nerwica natręctw jest często trudniejsza do leczenia psychodynamicznego, ponieważ jej etiologia jest bardziej złożona. Istnieją badania sugerujące, że może ona mieć również podłoże biologiczne, co czyni terapię bardziej wymagającą. Warto podkreślić, że objawy OCD często nasilają się w sytuacjach intensywnego stresu, np. podczas ciąży czy po porodzie, co aktywuje dawne, neurotyczne konflikty.
Terapia: Oporne przeszkody i klucz do zmiany
Bez względu na to, czy mamy do czynienia z OCPD czy OCD, kluczowym elementem terapii jest praca z oporem. Jest to naturalne zjawisko, które u tych pacjentów objawia się silną intelektualizacją, sztywnością i trudnością w nawiązaniu kontaktu emocjonalnego. Terapia polega na cierpliwym i delikatnym konfrontowaniu pacjenta z jego mechanizmami obronnymi, tak by w końcu mógł dotrzeć do ukrytych pod nimi uczuć.
Psychodynamiczne spojrzenie na zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne pokazuje, że problem jest o wiele szerszy niż same objawy. Chodzi o zrozumienie, dlaczego nasz umysł wytworzył taki system obronny i jak możemy go zastąpić bardziej elastycznymi sposobami radzenia sobie z życiem.


