Kiedy myślimy o zjawisku depresji widzimy zazwyczaj osobę, która jest smutna, często płacze, nie ma na nic ochoty czy siedzi w czterech ścianach z zasłoniętymi żaluzjami. Często taki obraz jest spójny z rzeczywistym obrazem klinicznej depresji. Innym przykładem jest człowiek, którego można nazwać melancholikiem. Powoli i spokojnie podchodzi do rzeczy, które ma wykonać, jest pesymistyczny, nie podejmuje wyzwań z uwagi na ciągle odczuwalny lęk i często na co dzień rozmyśla ze smutkiem o swoim życiu i nie widzi dla siebie innej, lepszej przyszłości. Czasami potocznie mówi się, że ktoś „ma depresję” ponieważ przez kilka dni jest przygnębiony, albo zaniedbał trochę swoje mieszkanie czy wziął urlop bo nie mógł znaleźć w sobie siły by przejść przez odczuwalny przez niego nadmiar stresu i stawianych wymagań.

Depresja kliniczna ma jasno sprecyzowane kryteria diagnozy. Jednak jak to zazwyczaj bywa czytając o objawach można subiektywnie znaleźć u siebie co najmniej kilka z nich. Wiec kiedy należało by zwrócić uwagę na objawy, które u siebie obserwujemy? Jakie wtedy podjąć kroki by wyjść ze stanu, który chwilowo, długotrwale, bądź okresowo utrudnia funkcjonowanie?

Warto się przyjrzeć rożnym perspektywom, w których może być ujmowana depresja. Pierwszą jest wymieniona wcześniej depresja kliniczna. Drugą perspektywą jest perspektywa osobowości depresyjnej. Trzecią natomiast jest perspektywa depresyjności.

Depresja kliniczna jest chorobą, która przejawia się w rożnych postaciach – czytaj więcej. Przyczyny depresji klinicznej dotyczą obszarów biologicznych, poznawczych i społecznych. W biologicznych koncepcjach dominują zaburzenia czynnościowe układu limbicznego, hipokampu, podwzgórza i układu siatkowatego, co jest następstwem nieprawidłowości neuroprzekaźnictwa. Dodatkowo problemy natury hormonalnej mają udział w procesie powstawania depresji. U ludzi w silnej depresji stwierdzono nadprodukcje kortyzolu – hormonu stresu, a także zaburzenie związane z zatrzymywaniem jego produkcji. Swoista długotrwała kąpiel hipokampu w kortyzolu prowadzi do jego zmniejszenia i zwrotnie wpływa na równowagę biochemiczną mózgu. Poznawcze przyczyny depresji według A. Becka dotyczą między innymi zaburzonego myślenia w postaci fiksacji na negatywnym obrazie siebie, negatywnej ocenie przeszłości i przyszłości. Seligman przedstawia koncepcję wyuczonej bezradności, czyli w skrócie „Bez względu na co zrobiłem lub zrobię zawsze będzie źle”. Inni opisują depresję jako powstającą w wyniku niewystarczającej ilości wzmocnień pozytywnych płynących ze środowiska. Te i inne teorie poznawcze obrazują i wyjaśniają sposób myślenia osób w depresji klinicznej. Leczenie tak rozumianej depresji klinicznej odbywa się prze farmakologię, mającą na celu wyrównanie poziomu neuroprzekaźników i hormonów, a w ostateczności powrót mózgu do stanu równowagi sprzed choroby. Kierując się przyczynami opisanymi powyżej równolegle prowadzona jest terapia poznawczo-behawioralna koncentrująca się na zmianie sposobu myślenia osób w klinicznej depresji oraz przywrócenie im umiejętności do funkcjonowania w odczuwanym przez nich nadmiernie frustrującym środowisku. Razem tworzy to kompletny system leczenia klinicznej depresji w ujęciu biologiczno-poznawczo-behawioralnym.

Perspektywę depresji, osobowości depresyjnej oraz depresyjności można ująć poprzez jedną z teorii psychodynamicznych. Nie zagłębiając się w teorię Melanie Klein opisującą między innymi rozwojowe aspekty powstawania depresji i depresyjności należy zwrócić uwagę na okres w życiu dziecka, w którym ma to miejsce. Mianowicie chodzi o pierwszy rok życia dziecka a dokładniej od 6 do 10 miesiąca. Wtedy to dziecko przechodzi przez tak zwaną „pozycję depresyjną”, którą może przeżyć na rożne sposoby. Wtedy to dziecko buduje całościowy obraz siebie, powstają granice pomiędzy nim a światem, tworzą się pojęcia sprawczości i wpływu na otoczenie, odczuwania i różnicowania stanów wewnętrznych oraz zyskuje również doświadczenie historyczności (czasu). Te koncepty zbudowane przez dziecko stają się między innymi podstawą do przeżywania utraty, smutku, żalu, złości czy frustracji. Autorka twierdzi, że każda forma depresji czy depresyjności jest związana z tym okresem w życiu człowieka i każda utrata aktywuje ją w taki sposób w jaki została pierwotnie doświadczona.

Przez ten okres rozwojowy można przejść w sposób korzystny lub niekorzystny. Jako przykład ilustrujący te dwa rozwiązania można przytoczyć więź z matką. Noworodek znajduje się w przerażającej dla niego sytuacji, w której czuje, że matka albo jest albo jej nie ma w znaczeniu, że nie istnieje w ogóle. Zbudowanie powyższych znaczeń emocjonalnych umożliwia doświadczenie przez dziecko nowych jakości takich jak odrębność własna i zależność emocjonalna od matki, odwlekanie satysfakcji i tolerancja na frustrację, poczucie ciągłości, która daje poczucie, że matka gdy wychodzi to jednak wróci, oraz ambiwalencję dotyczącą przeżywanych względem niej emocji – smutku i złości.

Przy korzystnym rozwiązaniu pozycji depresyjnej w późniejszym okresie żal i smutek czy generalnie tendencje depresyjne będą trwały dość krótko i będą niedestruktywne, ale nigdy nie będzie tak, że się nie pojawią. Nastąpi pogodzenie się z utratą i smutkiem z nią związanym, z tym, że druga osoba nie jest idealna i czasem frustruje nasze potrzeby. Mowa tu właśnie o zjawisku depresyjności.

W sytuacji niekorzystnego przejścia przez pozycje depresyjną pojawią się już stany, które z powodzeniem można umieścić w kategorii patologii. Żałoba będzie trwać wiele miesięcy z przeżywaniem przerażającej pustki, samotności, braku nadziei czy sensu. Utrata pracy może aktywować przeżycie siebie jako kogoś o niskiej wartości lub bez wartości. Każda forma rozpadu związku bądź relacji będzie prowadzić do autodestruktywnego przeżycia utraty w postaci myśli rezygnacyjnych i poczucia winy. Można to ująć tak, że pacjenci o osobowości depresyjnej niekorzystnie przeszli pozycję depresyjną, natomiast pacjentów w klinicznej depresji, można scharakteryzować jako tych, którzy nigdy nie wyszli z pozycji depresyjnej.

Leczenie w ujęciu psychodynamicznym opartym o tą właśnie teorię jest jakby powtórnym przeżyciem pozycji depresyjnej na podstawie obecnych oraz symbolicznych doświadczeń. Mówimy o nieświadomym przeżywaniu siebie, innych oraz o przeżywaniu wewnętrznych obrazów osób znaczących (np.:wewnętrznym obrazie matki). Pacjent w trakcie terapii ma możliwość wydobycia tego co nieświadomie przeżywa, zyskuje wtedy poczucie sprawczości oraz buduje ambiwalencję smutku i nieświadomej złości. Z czasem tworzy całościowy i ciągły obraz siebie, swojego życia, i innych ludzi. Pojawia się lepsze radzenie sobie z frustracją w sytuacji odwlekającej się satysfakcji. Całość przebiega w obszarze relacji terapeutycznej, która ostatecznie daje możliwość przepracowania utraty w fazie kończenia terapii. Umiejętność zakończenia relacji czy rozstania z ważną osobą bez depresji i poczucia winy jest bardzo ważnym osiągnięciem w trakcie psychoterapii.

Wynika z tego, że nie każdy stan depresyjny jest stanem patologicznym i wymagającym leczenia. Czasami chodzi o czas na przeżycie tych trudnych emocji. Depresyjność jest nie tylko stanem ale cechą, którą posiada każdy. Pacjenci z osobowością depresyjną są skłonne do ciągłego doświadczania tych samych stanów depresyjnych związanych z utratami. Depresja kliniczna jest chorobą wymagającą szybkiej interwencji psychiatry.

mgr Michał Kozaczuk
mgr Michał Kozaczuk jest psychologiem i dyplomowanym psychoterapeutą Czytaj więcej